Przejdź do głównej zawartości

Kontrowersje wokół wyceny nieruchomości.




Wycena nieruchomości, która w swym zasadniczym kształcie regulowana jest postanowieniami dwóch podstawowych aktów prawnych, to jest postanowieniami ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz. U. z 2010, nr 102, poz. 651, ze zm.; dalej ugn) oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 września 2004 roku w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego (Dz.U. z 2004 nr 207 poz. 2109 ze zmianami; rwn) budzi, zarówno wśród powołanych do szacowania wartości nieruchomości rzeczoznawców jak i odbiorców wycen szereg kontrowersji.

Jasnym jest, że powołani ustawą do szacowania wartości nieruchomości rzeczoznawcy majątkowi chętnie podtrzymują mit wyjątkowości zawodu częstokroć przyrównując go do tak zwanych zawodów zaufania publicznego i generalnie nie wyobrażają sobie sytuacji, która znosząc zapis ustawy dopuściłaby do czynności szacowania osoby pozbawione uprawnień państwowych. Argumentacja środowiska jest jasna i wiąże się z po pierwsze z rzekomym znacznym skomplikowaniem czynności zmierzających do szacowania wartości a po wtóre z domniemaną ogromną odpowiedzialnością osób szacujących. Z pierwszym z powyższych argumentów zgodzić się trudno, z drugim zgodzić się można jednak w innym niż przedstawiany zakresie.

Znaczne skomplikowanie czynności jakie wykonuje rzeczoznawca majątkowych jest, jak wynika z mojej praktyki zawodowej mitem łatwo podważalnym. Czytując cudze operaty szacunkowe, dokonując ich analizy i występując w postępowaniach administracyjnych w imieniu Klientów – właścicieli lub użytkowników wieczystych nieruchomości dochodzę do wniosku, że znaczna część rzeczoznawców traktuje swój zawód po macoszemu, nie dokłada należytej staranności w zakresie analiz rynku i z pewnością nie przenosi wyników tych analiz – być może dlatego, że ich nie ma – do wyników swojej codziennej pracy. Operaty szacunkowe, które trafiają na moje biurko są nie tylko pełne wad formalnych o co przyznam w gęstwinie coraz to i bardziej uszczegóławianych przepisów nietrudno, ale przede wszystkim pełne są pseudofachowego bełkotu, którego jedynym celem jest ukrycie braku wiedzy o rynku oraz umiejętności jej prezentacji. Rzeczoznawcy majątkowi z jednej strony twierdzą, że ich praca wymaga ogromnego zaangażowania, znajomości procesów zachodzących na rynku nieruchomości oraz wiedzy w zakresie analizy zjawisk rynkowych a także metod ekonometrycznych z drugiej zaś zachowują się i co gorsza prezentują tak zwanej szerszej publiczności jako ludzie, którzy na temat rynku wiedzą mniej od pośredników handlu nieruchomościami a na temat metod analitycznych mniej niż studenci nauk ścisłych dowolnej uczelni. Oczywiście obserwacje i spostrzeżenia nie dotyczą wszystkich znanych mi rzeczoznawców jednak właściwe są tak szerokiemu gronu przedstawicieli zawodu, że uogólniać łatwo.

Wśród odbiorców wycen rzeczoznawcy również nie jawią się jako fachowcy w swojej dziedzinie a co gorsza postrzegani są jako ci, od których decyzji zależy zwykle zarówno zawyżona wysokość opłaty (jak choćby tak dotkliwe ostatnio dla wielu opłaty roczne z tytułu użytkowania wieczystego gruntów) jak i zaniżona wysokość odszkodowania należnego z tytułu pozbawienia lub ograniczenia praw do nieruchomości (wystarczy wspomnieć choćby wysokość odszkodowań za grunty przejęte pod drogi publiczne lub odszkodowania z tytułu posadowienia na nieruchomości urządzeń infrastruktury technicznej). W zasadzie szerszemu gronu społeczeństwa rzeczoznawcy majątkowi kojarzą się jako ostatnia przeszkoda, którą należy pokonać przed doniosłą chwilą podpisania umowy kredytowej na zakup upragnionego domu lub mieszkania – i w tej roli rzeczoznawcy spisują się znakomicie tyle tylko, że do szacowania wartości nieruchomości typowych (domy, działki budowlane, lokale mieszkalne) żadne szczególne umiejętności potrzebne nie są – takiego oszacowania na własne potrzeby dokonują każdego dnia rzesze sprzedających i kupujących i robią to świetnie.

Popularne posty z tego bloga

Przeznaczenie nieruchomości gruntowej.

Czytając operaty szacunkowe, które powstają w toku postępowania dowodowego w sprawach administracyjnych odnoszę wrażenie, że niektórzy rzeczoznawcy majątkowi w jakiś przedziwny i pokrętny sposób rozumieją pojęcie przeznaczenia nieruchomości. Być może wynika to z brzmienia art. 154 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz. U. z 2010, nr 102, poz. 651, ze zm.; dalej ugn), który nakazuje określić przeznaczenie nieruchomości w pierwszej kolejności na podstawie obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego a następnie, w sytuacji braku planu miejscowego na podstawie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy lub decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Nie można mieć pretensji do rzeczoznawców majątkowych w taki sposób określających przeznaczenie nieruchomości skoro obliguje ich do tego zapis ustawowy czytany wprost. Jednak zarówno w środowisku rzeczoznawców jak i osób związanych z gospodarow...

Wywłaszczenie terenów rodzinnych ogrodów działkowych.

O rodzinnych ogrodach działkowych już kilka razy pisałem. Pisałem również o odszkodowaniach z tytułu przejęcia na własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego gruntów na potrzeby budowy dróg publicznych. Jednak temat rodzinnych ogrodów działkowych oraz temat wywłaszczeń spotkały się ostatnio w interesującym orzeczeniu WSA, o którym warto wspomnieć nieco szerzej. Realizacja celów publicznych czasami wiąże się z koniecznością likwidacji części lub całości rodzinnego ogrodu działkowego. Posadowienie na gruncie, pod jego powierzchnią czy nad nim sieci infrastruktury technicznej, budowa dróg publicznych czy lotnisk wymuszają zajęcie gruntów koniecznych dla realizacji inwestycji. Dotychczas wydawało się, że ogólne postanowienia ustawy z dnia 8 lipca 2005 roku o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz.U. Nr 169, poz. 1419), zwłaszcza te zawarte w art. 17 – 22 a dotyczące zasad likwidacji ogrodu oraz zasad wypłaty odszkodowań należnych PZD oraz członkom – użytkownikom dzia...

Użytkowanie wieczyste - kilka pułapek.

Posiadanie gruntu Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego w użytkowaniu wieczystym, choć umożliwia korzystanie zeń jak właściciel związane jest jednak z kilkoma pułapkami, w które wpadają czasem użytkownicy wieczyści, zwłaszcza ci, którzy nie mają czasu i ochoty aby zapoznać się z obowiązującymi w tym zakresie przepisami obowiązującego prawa. Z naszych doświadczeń, które nabywamy każdego dnia w ramach prowadzonego doradztwa ( www.solski.pl ) wynika, że czasem proste normy potrafią sprawić sporo kłopotów. Po pierwsze użytkownicy wieczyści często nie pamiętają, że prawo użytkowania wieczystego jest prawem czasowym, umowa o oddaniu gruntu w użytkowanie wieczyste zawierana jest na określony czas. Dotyczy to zwłaszcza tych z użytkowników wieczystych, którzy prawo to nabyli na rynku wtórnym. Zgodnie z postanowieniami art. 236 KC oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste następuje na okres od 40 do 99 lat. Ponieważ prawo to powstało w 1961 roku część zawartych wówczas umów o odd...